Analiza obrazu Sandra Botticellego pt. ,,Pokłon trzech króli”

Analiza obrazu Sandra Botticellego pt. ,,Pokłon trzech króli”

 

 

Omawiany przeze mnie obraz jest dziełem pełnym ducha czasu, bowiem kryje on w sobie podwójne znaczenie - religijne oraz świeckie - tak charakterystyczne dla florenckiej sztuki okresu quattrocenta. ,,Pokłon trzech króli” został namalowany w 1475 roku na zlecenie Zenobiego del Lama. Technika to tempera na desce, zaś wymiary obrazu wynoszą 113 na 134 centymetry. 

 

Marksizm

Choć granice marksizmu są bardzo nieostre, pewne twierdzenia niepodważalnie przynależą do tej perspektywy analitycznej. Marksizm dzieli rzeczywistość na dwie płaszczyzny - bazę oraz nadbudowę. Baza określa ogół relacji społeczno-ekonomicznych, wynikających ze stosunków między klasami. Ma ona się bezpośrednio do środków produkcji, dzierżonych przez władzę. Nadbudowa to wynikające z bazy prądy myślowe, poglądy, wierzenia i wszystko to, co kreuje zastaną rzeczywistość. Wobec tego bazę odnoszącą się do obrazu Botticellego stanowi rozwój klasy średniej i wyższej, dzięki któremu Florencja była niezwykle bogatym miastem, zapewniając tym samym idealne warunki dla rozwoju sztuki. Władza była wówczas w rękach kupców klasy średniej oraz bankierów potężnego rodu Medyceuszy. Nadbudowa to nowoczesne podejście do kwestii społecznych, a także poszukiwanie innowacyjnych rozwiązań, tworzące wśród obywateli aurę równości i zrozumienia. Przykładowo gdy w wieku XV zaczęto sprowadzać czarnoskórych niewolników, dramatycznie zwiększyła się ilość bękartów, zrodzonych ze związków florentczyków ze służącymi. Zastana sytuacja nie zrodziła moralnych reperkusji ze strony władzy, wręcz przeciwnie - cech jedwabników i złotników ufundował szpital niewiniątek, zaprojektowany przez Brunelleschiego, gdzie oddawano niechciane niemowlęta. Wzmocniona pozycja mieszczaństwa wpływała na architekturę przestrzeni, wprowadzając także zjawisko pałaców miejskich. Rodzący się kapitalizm zmienił oblicze malarstwa, prowadząc do znacznego poluzowania wcześniej obowiązujących kanonów i reguł. Powróciły przedstawienia mitologiczne, zaś obrazy o tematyce religijnej były jedynie pretekstem do ukazywania scen świeckich. W malarstwie kierowano się adoracją codzienności, a także poszczególnych osób z kręgu klasy wyższej. W tym właśnie miejscu umiejscowić należy Botticellego oraz jego dzieło, będące właściwym tematem mojej pracy. ,,Pokłon trzech króli” jest bowiem niczym innym, jak apoteozą rodu Medyceuszy, a także samego malarza. Nietrudno zidentyfikować zarówno trzech magów, jak i zebrane wśród nich osoby - Botticellego, Piero di Cosimo de’Medici, Giovanniego di Medici, Wawrzyńca Wspaniałego, Pico della Mirandolę… Tematyka religijna zeszła na drugi plan, ustępując miejsca przedstawieniu świeckiemu, właściwie grupowemu portretowi. Frederick Antal (1887-1954) uważał, że sztukę należy analizować, jako wypadkową kształcącego się kapitalizmu, co doskonale widać w malarstwie renesansu florenckiego. Skupienie uwagi na materialności rzeczy, nie zaś na warstwie duchowej, to jeden z charakterystycznych symptomów kapitalistycznego podejścia do roli sztuki. Dojrzałą teorię marksizmu przedstawił Arnold Hauser, wydzielając trzy płaszczyzny analizy dzieła. Wymiar socjologiczny (marksistowski) dotyczy wspomnianych już kwestii społeczno-ekonomicznych. Drugim filarem były dla niego tendencje stylistyczne okresu, w jakim dany artysta tworzył. Tym samym Botticelli należał do malarzy renesansu, a dokładniej florenckiego quattrocenta, skłaniających się ku dekoracyjności dzieła, nie zaś naukowemu podejściu do innowacyjnych rozwiązań, również charakterystycznemu dla tego czasu. 

Niemniej, mimo uwzględniania panujących tendecji, Hauser zwracał uwagę także na czynnik indywidualny, a więc sprawczość artysty. Tym samym należy docenić kunszt Botticellego, jako jednego z najsłynniejszych malarzy wczesnego renesansu. 

Analiza obrazu Sandra Botticellego pt. ,,Pokłon trzech króli”

 

Hermeneutyka

Nazwa tej perspektywy interpretacji kultury pochodzi od Hermesa, tłumaczącego ludziom boskie zamiary. Ma ona za zamiar ochronę najgłębszego sensu dzieł w swej integralności, wykluczając możliwość istnienia fragmentów pozbawionych celu i znaczenia. Dzieło ma strukturę całości o charakterze złożonym, będąc jednocześnie emanacją zamiarów autora. Chcąc zrozumieć obraz Botticellego należy zwrócić uwagę nie tylko na motyw tytułowy, ale również na otaczające go postaci. Zamysłem autora nie było bowiem przedstawienie trzech króli, ale oddanie hołdu rodowi Medyceuszy. 

 

Wprowadzone przez Schleiermachera pojęcie koła hermeneutycznego zakłada, że nie sposób rozumieć całości dzieła, skupiając się na jednym jego elemencie, podobnie jak nie zrozumiemy fragmentu dzieła bez odwołania do jego całości. Wstępne rozumienie całości prowadzi do śledzenia poszczególnych fragmentów, by finalnie z powrotem zwrócić się do całości. W tym wypadku wstępne rozumienie całości pozwala nam na zidentyfikowanie ikonografii, by stwierdzić, że oglądana przez nas scena to pokłon trzech króli. Śledząc poszczególne elementy zauważamy liczne portrety członków rodu Medyceuszy, a także samego malarza. Odwołując się do całości zrozumiemy materialistyczną ideologię, towarzyszącą malarzom florenckiego quattrocenta. To pozwoli nam na dogłębną analizę historii oraz uwarunkowań społecznych, towarzyszących procesowi powstawania tego konkretnego obrazu. Koło hermeneutyczne zostało później rozszerzone przez Heideggera, który dodał, że każdą analizę poprzedza przed-zrozumienie, a więc ogół naszych doświadczeń, przeżyć i skojarzeń, wpływających na nasze pierwsze wrażenie w stosunku do danego działa. Tak więc w przypadku obrazu Botticellego najpierw zauważymy motyw pokłonu trzech króli, dobrze znany nam z Biblii i nauk chrześcijańskich, później dopiero zaczniemy analizować go w sposób intelektualny, wykorzystując zdobytą przez nas wiedzę. Zaczynając od doświadczenia, zaczynamy rozumieć i dopiero wtedy jesteśmy w stanie objaśnić znaczenie. Tekst kultury należy interpretować całościowo, ze względu na jego logocentryczną koncepcję.

 

Austriacki historyk sztuki Hans Sedlmayr (1896-1984) wprowadził postulat ,,Historia sztuki, jako historia sztuki”, stojący w opozycji postawy ,,historii sztuki, jako historii stylu” Wollflina oraz ,,historii sztuki, jako ducha czasu” Dvozaka. Forma i treść były dla niego integralną całością, zaś obrazy odczytywał w sposób indywidualny. Dzieło nie jest symptomem czasu, ani konsekwencją ewolucji stylu - jest samodzielnym tworem, któremu należy się odpowiednia ilość czasu i uwagi. Ta koncepcja niejako stoi w opozycji marksizmu, poszukującego intencji dzieła w stosunku do zastanych warunków ekonomiczno-społecznych. Sedlmayr wprowadza do swojej analizy termin intermodalności, oznaczającej wszelkie jakości danego obrazu, które są zmysłowe, duchowe i w pełni go przenikające. To one pozwalają nam na wstępne określenie nastroju obrazu, a tym samym jego charakteru sensotwórczego. Wrażenie, jakie odczuwam patrząc na obraz Botticellego to patetyczny spokój i dystyngowanie - idealnie pasujące do rodu Medyceuszy. 

 

Autonomiczny sens tego dzieła przekazuje uniwersalną prawdę na temat sztuki, często zlecanej i zamawianej przez zamożnych kupców, fundatorów. Niemniej, osobiście uważam, że obraz ten mówi bardzo wiele na temat pewnego rodzaju adoracji samego siebie, którą obserwujemy po dziś dzień. Chrześcijańska tradycja przedstawień świętej rodziny z biegiem lat ewoluowała pod kątem personalizowania dewocjonaliów. W godzinkach umieszczano podobizny osób z wyższych sfer, niby to pokazując ich wielkie oddania, w rzeczywistości zaś obnażając pychę. Na obrazach religijnych widujemy fundatorów, czasem nawet rozmiarem przewyższających świętych. 

Metoda Botticellego nie jest więc niczym szokującym - malowanie władców pod pretekstem przedstawienia scenki religijnej to jedynie symptom swobody obyczajów. Jak uważał Rudolf Arnheim, widzenie zawsze jest aktywne, a tym samym zawsze połączone z rozumieniem. 

Tym samym nietrudno jest nam rozszyfrować zamiary artysty, choć oczywiście możemy oglądać obraz Botticellego wyłącznie pod kątem przedstawienia trzech króli, a więc obrazu o tematyce religijnej. 

 

Obraz ten jest bardzo monumentalny i piękny, bawiąc obserwatora żywymi kolorami i niezwykle szczegółowym detalem. Artysta słynął z dekoracyjności swoich dzieł, widocznej choćby w maleńkich listkach na murze po prawej stronie Marii, czy ruinach w tle. Botticelli był jednym z klejnotów koronnych florenckiego quattrocenta, a jego obrazy podziwiamy po dziś dzień. 

Autor: Delfina K.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść blogów, są one osobistą opinią autora