POSŁUGIWANIE SIĘ J.ANGIELSKIM - wiedza, czy umiejętność?

"The unexamined life is not worth living"

— Socrates

 POSŁUGIWANIE SIĘ J.ANGIELSKIM - wiedza, czy umiejętność?

 

Dilemma(t): Posiadam wiedzę teoretyczna o języku (tzw. gramatykę), ale nie potrafię jej stosować w praktyce! What the hell?!

Pytanie:Dlaczego tak się dzieje?

Odpowiedz:Wiedza (knowledge) to jedno, umiejętność (skill) to drugie. Więcej, obie jakości są zupełnie od siebie rożne w esencji/esencjalne.

Wyobraź sobie, ze będziesz uczyć się w klasie lekcyjnej wiedzy teoretycznej opisującej zasady rządzące technika pływania. Potem zdasz z wiedzy, którą posiadłeś, wszystkie możliwe testy na papierze na najwyższe oceny.

Potem... co się stanie, gdy zostaniesz wrzucony do basenu z woda? Na co zda ci się ta cala super wiedza na szóstkę?

Otóż wiedza, to przyswojona odpowiednio informacja w sposób intelektualny. Natomiast umiejętność zastosowania tej wiedzy praktycznie, to zupełnie inna bajka. Skutek? Możesz mieć Nobla z wiedzy o zasadach rządzących stosowaniem języka, i - na ironie -  nadal nie posiadać umiejętności, aby odpowiedzieć na tak proste pytanie jakim jest: 'Jak spędziłeś ostatnie wakacje?'

Poza tym, uzyskanie umiejętności stosowania języka jest możliwe wyłącznie w drodze jego stosowania (pływanie w wodzie/jazda na rowerze faktycznie, a nie werbalne objaśnianie, jak jeździć należny), a nie poprzez teoretyczne debatowanie o zasadach rządzących jego stosowaniem!

Jasne, znajomość zasad stosowania języka czasami przydaje się w rzeczy samej. Nic w tym złego nie ma, żeby wiedzieć, jak należny mówić/czytać/pisać poprawnie. Ale zrozum, samo 'wiedzieć' (intelektualnie) jak mówić/pisać/czytać poprawnie, nie spowoduje per se, ze będziesz potrafił mówić/pisać/czytać wogole.

Spójrz, na przykład, na dziecko trzy-cztero letnie. Ono już posługuje się biegle językiem, a nie ma zielonego pojęcia, ze jakiekolwiek zasady teoretyczne opisujące sposób posługiwania się językiem, którym ono biegle się posługuję wogole istnieją na tym świecie. Jest tak dlatego, ponieważ takie dziecko posiadło umiejętność (a nie wiedzę!) posługiwania się językiem zwyczajnie w drodze jego stosowania, a nie debatowania o zasadach rządzących jego stosowaniem.

Pomyśl na tzw. 'Chłopski Rozum': Jaki jest pożytek z wiedzy (jakiejkolwiek, nie tylko o zasadach rządzących stosowaniem języka), jeśli nie potrafisz tej wiedzy zastosować w praktyce, retorycznie pytając rzecz jasna.

 

Paradox(alnie): Odwrotny zgoła efekt do tego z dzieckiem trzy-cztero letnim ma miejsce, gdy uczymy się zasadniczo o zasadach teoretycznych rządzących stosowaniem języka. Nie mamy - w konsekwencji potem - zielonego pojęcia, jak używać język (umiejętność, a raczej jej brak), pomimo iż PARADOKSALNIE posiadamy pokaźny zasób wiedzy o tym, jak go używać. NIEPRAWDAŻ?

 

Konkluzja: Nauka posługiwania się językiem (tj. nauka języka, odmiennie do wiedzy o zasadach rządzących stosowaniem języka) to nie matematyka! Ty tu myśleniem głębokim nic nie wymyślisz tak, jak byś myślał nad rozwiązywaniem równania matematycznego. (Myślenie twoje tu nic nie da niezależnie ile byś nie myślał, jeżeli nie masz umiejętności...)

Tu trzeba stosować, stosować i stosować, a nie myśleć/zastanawiać się/debatować czy taki a taki czas/bezokolicznik/czasownik/tryb/liczba/etc.

 

Morał: Juz lepiej miec mierny zasób wiedzy teoretycznej (knowledge), w tej całej sytuacji, a wysoko rozwinięta umiejętność (skill) praktycznego stosowania tej naszej 'miernej wiedzy teoretycznej', aniżeli dysponować pokaźną wiedza, której nie potrafimy zastosować w praktyce, nieprawdaż?

Naturalnie optymalnie jest, gdy trzymamy dwie sroki za ogon jednocześnie. Innymi słowy, when we can hit two birds with one stone, isn't it?

 

Konsekwentnie, o ile rzecz jasna przyjąć zasadność wszystkiego powyżej, gdyż znajda się tacy niewątpliwie, którzy będą upierać się przy tym, aby celowo odmawiać niewątpliwie zasłużonej walidacji niniejszym implikacjom, nasuwa się w pełni uzasadnione pytanie natury dziecinnie prostej:

 

- Dlaczego znakomita większość osób uczących j.angielskiego w Polsce zawęża zakres świadczonych usług do wyłącznie, lub do zasadniczo przekazywania wiedzy teoretycznej o zasadach rządzących stosowaniem języka (tzw. gramatyka)?

 

Odpowiedz na to (nie-retoryczne bynajmniej) pytane jest równie dziecinnie prosta, gdyż oparta jest of fakt, a nie domniemanie czy spekulacje: Dzieje się tak ponieważ w znakomitej większości przypadków czynność polegająca na przekazywaniu teoretycznej wiedzy o zasadach rządzących stosowaniem j.angielskiego w istocie wyczerpuje zakres ich kompetencji całkowicie (lub istotnie, żeby nie było, ze użycie tu zwrotu 'całkowicie' to rzekomo nazbyt daleko posunięte nadużycie jest).

 

End of story.

Rafal Aleksandrowicz

 

The only source of knowledge is experience

 

 Albert Einstein

Autor: Rafal A.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść blogów, są one osobistą opinią autora