Praca z uczniem trudnym

Praca z uczniem trudnym

 

Kto to jest uczeń trudny? Odpowiedź na to pytanie jest oczywiście trudna, bo trudno wyliczyć typy uczniów, którzy sprawiają trudności nauczycielom. Ucząc od ponad trzydziestu lat, skłaniam się ku tezie, że uczniów trudnych jest coraz więcej i trudno nadążyć za poszukiwaniem metod pracy z nimi. Problem komplikuje się wtedy, gdy rodzice płacą za prywatne lekcje i na korepetytora składają całą odpowiedzialność za wyniki szkolne ich dziecka (które niekiedy ma blisko 18 lat).


Praca z uczniem trudnym

Co ma zrobić nauczyciel? Przede wszystkim musi poznać swojego ucznia i dowiedzieć się skąd ma on na przykład niechęć do pisania rozprawek, uczenia się słówek bądź odrabiania ćwiczeń gramatycznych (zostańmy na razie przy nauce polskiego i języków obcych). Powody bywają różne. Czasem (niestety coraz częściej) spotyka się uczniów z różnymi orzeczonymi dysfunkcjami. Ktoś, kto ma choćby dysortografię, pewnie nigdy nie będzie poprawienie pisał, ale może opanować pisownię na takim poziomie, który umożliwi rozumienie jego wypowiedzi. Wymaga to więcej treningu niż w przypadku uczniów, u których nie stwierdzono takiego zaburzenia. Z lektury różnych manuskryptów dowiedziałem się m.in., że nawet wielcy pisarze robili błędy ortograficzne (choć bez przesady).

A co z tymi, którym po prostu nie chce się uczyć. Dużo zależy od wieku ucznia. Z młodszymi jest znacznie łatwiej. Warto choćby poruszać na lekcji tematy, które ich interesują, ale nie są ściśle związane z przedmiotem. Na przykład na polskim mówimy dodatkowo o historii albo o sporcie. Oczywiście nie może to zdominować zajęć, ale „napędza” ucznia, który wreszcie ma z kim porozmawiać o tym, co go żywo interesuje. Przy okazji stosujemy pewien warunek – będzie częściowo rozmowa o historii, jak zrobisz w domu pięć ćwiczeń z polskiego. Przetestowałem – działa. Poszerzamy w ten sposób wiedzę kulturową ucznia. Inna sprawa, że taka metoda wymaga oczytanych nauczycieli, albo takich, którzy chcą się dokształcać.

Największy problem jest z leniwymi uczniami, którzy zbliżają się do pełnoletniości (bo chyba nie dorosłości). Tym trzeba stawiać zdecydowane wymagania – zwłaszcza gdy w perspektywie mają na przykład maturę. Tu czasem trzeba postawić ultimatum: wypełniasz dwa arkusze maturalne na miesiąc albo … Też na ogół działa. Wtedy jest szansa, że rodzice dopilnują swoją pociechę, bo wiedzą, że rozstanie się z korepetytorem, nie zaowocuje niczym pozytywnym. W ogóle systematyczny kontakt z rodzicami to ważny czynnik w pracy z uczniem trudnym. Powinni oni wiedzieć, czego wymagamy od ich dziecka i jakie czyni postępy. Najgorsze jest ich niemiłe zaskoczenie z wyników po okresie „spokojnej”, bezstresowej nauki.

A co zrobić z uczniem mniej zdolnym? Trzeba z nim częściej powtarzać materiał i wyszukiwać dodatkowe ćwiczenia pisemne. Pisanie dyscyplinuje i pozwala więcej zapamiętać. Czasem warto skoncentrować się, przynajmniej na początku, na tym co uczniowi przychodzi łatwiej. Na przykład postawić na gramatykę angielską niż konwersować w tym języku. Jedno i drugie jest ważne, ale lepiej ugruntować, to co łatwiej wchodzi do głowy. Jeśli czasu na powtórzenie jest mało, trzeba skoncentrować na tym, co bezwzględnie konieczne. Miałem kiedyś ucznia, który nie zdał podstawowej matury z polskiego i poprosił mnie o pomoc… tydzień przed maturą poprawkową. Skoncentrowaliśmy się tylko na pisaniu rozprawki. Po paru tygodniach powiadomił mnie, że zdał maturę.

Oczywiście moje uwagi są tylko szkicowe. Jest jeszcze szereg innych tajników trudnej pracy z trudnymi uczniami, które wykorzystuję od lat w swojej praktyce dydaktycznej. Nie da się wszystkiego dowiedzieć z książek i paradoksalnie dużo uczą nauczyciela sami uczniowie. Dla pedagoga powinno być ważne zarówno to, czego nauczy, jak i to jaką zdobędzie opinię u uczniów oraz ich rodziców. Początki pracy z uczniem trudnym są zawsze trudne, ale efekty – gdy uda się nawiązać nić współpracy – bywają niekiedy rewelacyjne.

Autor: Ryszard Z.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść blogów, są one osobistą opinią autora