Sergii Shvietsov
Jestem obywatelem Ukrainy. Wykształcenie wyższe, jestem magistrem-inżynierem łączności/telekomunikacji. Po ukończeniu studiów przez kilka lat trudniłem się jako asystent przy katedrze wyższej matematyki w swojej alma mater, czyli Akademii Łączności. Następnie prowadziłem własny mały biznes. Na początku grudnia ub. r. przeprowadziłem się do Polski.
Jestem obywatelem Ukrainy. Wykształcenie wyższe, jestem magistrem-inżynierem łączności/telekomunikacji. Po ukończeniu studiów przez kilka lat trudniłem się jako asystent przy katedrze wyższej matematyki w swojej alma mater, czyli Akademii Łączności. Następnie prowadziłem własny mały biznes. Na początku grudnia ub. r. przeprowadziłem się do Polski.
Informacje o doświadczeniu:
Wg mnie, nie ma jedynej słusznej metody nauczania. Przede wszystkim staram się wczuć w ucznia, nawiązać kontakt, stworzyć przyjazną atmosferę. Idealnie, gdy jesteśmy z dzieckiem "na jednej fali". Następnie sprawdzam poziom i luki w wiedzy, i odpowiednio dobieram zadania. Ważne jest też tempo zajęć, które ma odpowiadać zdolności przyswajania wiedzy.
Wrocław
Ten korepetytor nie prowadzi zajęć jako profesjonalny dostawca usług edukacyjnych, dlatego też do świadczonych przez niego usług edukacyjnych nie mają zastosowania przepisy z zakresu ochrony praw konsumentów.
Ukończyłem uczelnię, która była, bez przesady, postrachem przyszłych studentów. I to właśnie ze względu na wyjątkowo wysoki poziom nauki przedmiotów ścisłych, przede wszystkim matmy. No cóż, miałem szczęście. Moja św.p. Wykładowczyni umiała otworzyć nam, sztubakom, oczy na niesamowite piękno Królowej Nauk. Od tej pory matma jest moją pasją życiową.
No i staram się w miarę możliwości wszczepiać tę pasję innym, zgodnie z biblijną przypowieścią o świecy pod łóżkiem.
Lubię dzieciaków, i lubię uczyć je matmy.
Co do metody, nie ma chyba jedynej słusznej. Na pierwszy ogień zawsze staram się niejako wczuć w ucznia, zrozumieć go, nawiązać kontakt, stworzyć przyjazną, bezstresową atmosferę. Idealnie, gdy jesteśmy z dzieckiem "na jednej fali". Następnie sprawdzam aktualny poziom i luki w wiedzy, i odpowiednio dobieram zadania. Ważne jest też tempo zajęć, które w żadnym razie nie powinno przekraczać zdolności młodego umysłu do przyswajania wiedzy. Staram się od czasu do czasu robić krótkie pauzy, by mózg dziecka mógł się trochę odprężyć. Taka, dajmy na to, krótka dykteryjka z życia wybitnych matematyków. To się opłaca.
No i moim zdaniem najważniejsze w relacjach z dzieckiem: dobre nastawienie, cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. Nie wszyscy bowiem są od urodzenia bystrzakami. To nic. Czytałem gdzieś, że jeden z najwybitniejszych matematyków wszechczasów, Dawid Hilbert, podobno był eee... trochę wolno myślący.